Kiedyś ktoś mnie poprosił  bym powtórzyła  zwrot „ I cóż,  że ze Szwecji”. I cóż się stało ? Naturalnie łamałam sobie język, mimo że toż on  mój,  ojczysty. Wtedy uzmysłowiłam sobie powszechną opinię o naszym języku, że jest ponoć jednym z najtrudniejszych na świecie.

Z jednej strony duma, z drugiej zaduma. Duma, bo  się nim posługuję na co dzień.  Zaduma,  bo tak wiele słów zaczyna go zaśmiecać. Kiedyś w literaturze zwano je latynizamami, bo czerpaliśmy zapożyczenia  z łaciny. Dziś z angielskiego.  I szczerze mówiąc nie bardzo mi się to  podoba. Pewnie to znak czasu i proces nie do uniknięcia.  Martwi mnie,  że  tworzy się  jakaś swoista  „nowomowa”,  która  chyba nie jest już  przez moje pokolenie  do „udźwignięcia”.

To, że język jest trudny,  z trudną  składnią, pisownią, gramatyką budzi  szacunek dla językoznawców. Ale to jak nim się będziemy posługiwali świadczy o nas.  Dbajmy na co dzień o to  jak mówimy i co mówimy,   jak piszemy i co piszemy.

Mniut przczeli po pieńć złotyh

 Czy potraficie Państwo to rozszyfrować mimo tylu błędów?  Widziałam kiedyś ten napis na szybie sklepiku z warzywami.

Udostępnij wpis
Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on email
Najnowsze wpisy
Garść informacji – fakty

2026-05-22

Wystartował pilotażowy program zajęć pozaszkolnych „Playing for Success w Polsce”! Playing For Success PL […]

Stop Otyłości

2026-05-20

W Sejmie RP odbyła się III Konferencja Dialogu Międzysektorowego STOP OTYŁOŚCI, zorganizowana przy współudziale […]

Święto Straży Marszałkowskiej

2026-05-20

Sejm. Każdego dnia stoją na straży bezpieczeństwa i porządku w polskim Parlamencie. Z pełnym […]