Powstanie Funduszu Medycznego miało zupełnie inne podłoże niż troska władzy o bezpieczeństwo zdrowotne Polek i Polaków.
Miał być lekiem na fale krytyki, był odpowiedzią na wpadkę prezydenta z ostrym cieniem mgły i przekazaniem 2 mld zł na telewizję Kurskiego zamiast na walkę z rakiem. No bardzo dobrze brzmiał w kampanii, bardzo dobrze brzmiał PR-owsko, ale dzisiaj rodzice nadal muszą zbierać pieniądze na leczenie dzieci, choć PiS obiecał, że będzie inaczej.
Nie dość, że nie ma dodatkowych pieniędzy w budżecie Ministerstwa Zdrowia, to jeszcze te, które zostały przesunięte do funduszu, są po prostu rolowane.
Fakty są takie, że w 2021 r. z Funduszu Medycznego wydano zaledwie 21% z całego 4-miliardowego budżetu. Zatem, uwaga, nie wykorzystano 3,5 mld zł.
Ministerstwo Zdrowia oczywiście zapewnia, że niewykorzystane środki mają przejść na kolejny rok, a to oznacza, uwaga, że w tym roku do przeznaczenia będzie ponad 7 mld zł. Fakty są takie, że dzisiaj niewielu pacjentów skorzystało z możliwości leczenia nowoczesnymi terapiami z funduszu. Jest to związane zarówno z niepełnym wydatkowaniem ulokowanych do tego funduszy, jak i z długim procesem decyzyjnym, który niestety opóźnia dostęp pacjentów do leczenia.
Mam pytania do pana ministra: Ilu pacjentów skorzystało dziś z refundacji najbardziej nowoczesnych terapii w ramach funduszu? Jaka jest planowana alokacja środków, które zostały z poprzednich lat? Dlaczego droga ubiegania się o taką refundację (Dzwonek) jest utrudniona i generuje zbędne opóźnienia w dostępie pacjentów do leczenia? Pani poseł powiedziała, że program przewidziany jest na 10 lat. Pani poseł, wiele dzieci tego nie dożyje ….







