Być może, może nawet staję się niebezpiecznie purystką językową, ale niestety nie jestem w stanie zaakceptować u polityków, dziennikarzy, ekspertów, którzy w telewizji czy w radiu: „dywagują”, „mają wiedzę”, „ na dzień dzisiejszy” coś tam…, „w związku z powyższym” coś tam…..
Co to za język?
Sztuczny, nadęty, naszpikowany błędami. A przecież nasz język jest tak piękny i bogaty!
Nie potrzebuje nadęcia. Każdą myśl, czy wiedzę można przekazać, prostym poprawnym językowo zdaniem. Nie potrzebuje „ baroku” w dyskusji o polityce.
Nie potrzebuje również, aż tak dużych zapożyczeń językowych, jakie stosujemy z języka angielskiego.
Mam wrażenie, że zbyt łatwo ulegamy przeróżnym wpływom i modom.
Zupełnie niepotrzebnie, bo jak już mawiał Mikołaj Rej z Nagłowic: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają!”.







