Nie milkną dzienniki, tygodniki, stacje telewizyjne. Płyną, przeciekają, sączą się kolejne nagrania . W tym tygodniu nie dotyczące już obecnych polityków, ale byłego polityka.
Od kilku lat zbierane nagrania, archiwizowane „na zapas”, a nuż się przydadzą , by kogoś zniszczyć, ośmieszyć, skompromitować.
900 godzin nielegalnych nagrań! To zakrawa na jakiś obłęd. Jak to się ma do sztuki dziennikarskiej? Dziennikarze tygodnika, którego nie wymienię celowo, te nielegalne nagrania publikują. Są ostatnim ogniwem tego bezprawnego procederu. I nie wierzę, że nie mają tego świadomości.
I tu nasuwa się pytanie o intencje. Kiedy je poznamy i zostaną jednoznacznie udowodnione, poznamy „sprawców” i mam nadzieję, że poniosą za ten nielegalny proceder adekwatną karę, która skutecznie zniechęci kogokolwiek do bezprawnego nagrywania, bo ofiarą złych ludzkich intencji może być każdy z nas.
Nie ma „zbrodni doskonałej” i wykrycie jej jest kwestią czasu.







