„Pan jedzie, pies szczeka. Karawana jedzie dalej”
Tak mawiała babcia mojej koleżanki, kiedy przekonywała ją, by nie przejmowała się ludzkim ujadaniem.
W swojej mądrości życiowej twierdziła, że świat jest już tak skonstruowany, że dzieli się na ludzi dobrych i złych.
Ci źli nawet z największego nieszczęścia potrafią coś dla siebie ugrać.
Chęć zysku jest silniejsza od szacunku nad powagą chwili.
Małostkowość, krytykanctwo, wymądrzanie się, pseudo-eksperckie komentarze, wszystko wiedzenie. Tylko to można było usłyszeć w komentarzach polityków PIS-u na reakcję rządu i samorządów na powódź na południu kraju.
Jestem Dolnoślązaczką, mieszkanką Ziemi Kłodzkiej. Byłam w sztabie kryzysowym od pierwszych komunikatów o powodzi. Naocznie i wspólnie z samorządowcami oraz ze wszelkimi możliwymi służbami mundurowymi, uczestniczyłam w koordynacji zarządzania kryzysowego. Widziałam zaangażowanie i determinację ludzi, którzy pracowali, by pomóc ofiarom powodzi.
Mówienie że nic, albo za mało jest nie tylko kłamstwem, ale i bezczelnością!
PIS naturalnie poradziłby sobie lepiej z żywiołem, ale nie wszyscy mają układy na górze…..







