Tylko dzisiaj w porannej „prasówce”, znalazłam trzy wiadomości na temat zwierząt:
Pierwsza, to o pracowniku schroniska, który w sposób nieludzki najpierw złapał, a potem na kiju z drutem ciągnął piszczącego z bólu pieska, by go na końcu wrzucić do specjalnego samochodu.
Druga informacja, to o tym, jak to zwierzęta w jednym z zoo w świecie dostały prezenty od swoich opiekunów na Mikołaja.
Trzecia, to o szwedzkim koniu – nazwanym „śpiochem”, ulubieńcu szwedzkich kibiców wyścigów kłusaków, który zawsze, kiedy dobiega do mety, to natychmiast kładzie się na plecy i zasypia, mało!! chrapie, jak człowiek. Z troski o nietypowe jego zachowanie przebadało go najzacniejsze konsylium weterynarzy i stwierdziło, że jest zdrów, nomen omen jak koń.
Często piszę w tym miejscu o zwierzętach, bo uważam że nasz stosunek do zwierząt jest miarą naszego człowieczeństwa.
Otóż, tylko dzisiaj mam przykład nieludzkiego zachowania rakarza i zaraz widzę w TV jak to pracownicy zoo kochający swoich podopiecznych – uczłowieczając zachowania słoni, lampartów i małp, dają im mikołajkowe prezenty z ich przysmakami. Bo tak mogą wyrazić swoją przyjaźń i miłość do zwierząt.
Niedawno zapadł po raz pierwszy w Polsce wyrok kary bezwzględnego pozbawienia wolności – pół roku za okrutne zabicie kota.
W końcu zapadł adekwatny wyrok. W końcu może do niektórych dotrze, że zwierzę to istota czująca, z wrażliwością nie mniejszą od człowieka.
Janusz Leon Wiśniewski napisał: „Boże, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego bierze mnie mój pies. ..”.
I to jest miarą naszego człowieczeństwa.







