Przypomniało mi się dzisiaj, że czytałam gdzieś w sieci o zakupach. Autor rzeczonego tekstu przytaczał argumenty amerykańskich naukowców o tym, że sposób w jaki robimy zakupy jest również wynikiem ewolucji.
Kobiety w zamierzchłych czasach zajmowały się zbieractwem – stąd między innymi zdolność do rozróżniania subtelności kolorystycznych typu herbaciany, turkusowy, anyżowy, miętowy, groszkowy itd.
Dlatego też nie rzadko przeszukują wiele sklepów, aż znajdą poszukiwany towar. Kobiety musiały poznać jadalną roślinę po właściwym kolorze, zapachu, budowie. Z tego też powodu współczesne kobiety lepiej się orientują, kiedy można coś kupić po okazyjnej cenie. Długo przebywając w sklepie analizują też wzory, kolory, fason i cenę.
Mężczyźni natomiast wpadają, kupują i w nogi! Klasyczna technika polowania. Przebywanie długo w pobliżu ofiary groziło staniem się ofiarą, a poza tym chodziło o to, by jak najszybciej zdobycz donieść do domu.
Tak więc ewolucja ukształtowała mężczyzn na myśliwych, a kobiety na zbieraczki
Jaki z tego wniosek?
Zakupy razem kobiety i mężczyzny zawsze równa się konflikt.
Drogie Panie, wybierajmy się zatem na zakupy wyłącznie z przyjaciółkami, pozwalając mężczyznom na samotne i szybkie „upolowanie towaru”.







