Paweł Poncyliusz i Joanna Kluzik –Rostkowska, jako animatorzy „gołębiej”, jak na PIS, kampanii prezydenckiej, zostali przez swojego prezesa zesłani na polityczny niebyt.
Prawdę mówiąc, zupełnie mnie to nie dziwi.
Jako żywo, akurat ci politycy PIS-u, według mnie, nigdy nie pasowali do schematu działania tej partii i nijak do tej grupy liderów, którzy są w większości, a nazywani partyjnymi talibami PIS-u.
Zbyt łagodni, zbyt liberalni, zbyt europejscy, zbyt otwarci na świat postępu, zbyt otwarci na dialog, bez nadymania, bez zajadłości, bez zacietrzewienia, bez nienawiści, bez kompleksów, bez frustracji, ale zwyczajni nudni i pracowici politycy.
Tylko, że takich pan prezes nie potrzebuje. On nie potrzebuje zwykłej pozytywistycznej pracy „swoich” posłów. On potrzebuje stały wysoki poziom adrenaliny w polityce, bo tylko dzięki wszelakim zadymom, jest w stanie jeszcze istnieć na powierzchni polityki, ale już niedługo…………………..







