W życie wpisane są nie tylko sukcesy, ale również błędy i porażki. Ważne jest, aby umieć wyciągać z nich wnioski. My je wyciągnęliśmy.
Błąd naprawiliśmy.
Ze względu na powagę sprawy, która dotyczy głosowania opozycji, w tym mojego, dotyczącego podwyżek dla prezydenta, pierwszej damy, marszałków, parlamentarzystów i samorządowców przyjmijcie wyjaśnienie.
Nie tak głosowanie i procedowanie projektu, który przecież nie był naszym – powinno wyglądać.
W wielu zawodach praca polega na współpracy w grupie, zespole, drużynie. Praca w partii i klubie parlamentarnym jest również pracą drużynową. Ja jestem w tej drużynie. Pracuję w drużynie.
Nie jestem we władzach ani klubu ani partii – ośrodkach decyzyjnych.
Zagłosowałam zgodnie z ich rekomendacją. Ta decyzja była błędem. Naszym i moim.
Z tego trzeba będzie wyciągnąć wnioski, które pociągną za sobą zmiany.
Od władz klubu i partii będę wymagać właściwego działania i koniecznych zmian, aby taka sytuacja już nigdy się nie zdarzyła. Ani czas, ani forma tego projektu nie były właściwe. Potrafiliśmy jednak przyznać się do błędu i podjąć się jego naprawy.
Grzechem byłoby trwanie w błędzie. My szybko go naprawiliśmy.
Krytyka, która nas spotkała jest słuszna. Ale ani hejt, ani ataki już nie. Nie są sprawiedliwe.
Ci, którzy mnie znają, obserwują moją pracę wiedzą, że z zaangażowaniem przykładam się do swoich obowiązków.
Wiedzą, że zawsze jestem czynnym uczestnikiem życia społecznego dzieląc się tym co mam i na ile mogę, a pozytywne efekty mojej pracy nie zniknęły.
Wiedzą, że to był wypadek przy pracy.
Nadal będę wypełniać swoje obowiązki z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem.
Ale też z większą uwagą i analizą będę przyglądać się propozycjom zarządzających partią i klubem.
Mój dystans do ich rekomendacji musi być większy. I będzie.
Monika Wielichowska
Poseł na Sejm RP







