„Jeśli jest noc, musi być dzień, jeśli łza – uśmiech”-
To słowa nieodżałowanego poety i księdza Jana Twardowskiego.
Wiem, że w obliczu tak przeogromnego nieszczęścia, jakie dotknęło Haiti, optymizm bijący z tych słów, brzmieć może zbyt cicho.
Haitańczycy oczekują nie słów, a czynów. Ale pomoc nadchodzi z całego świata, również z naszego kraju.
Właśnie leci rządowym samolotem do Port-au Prince, stolicy Haiti, 54-osobowy zespół ratowniczy z dziesięcioma wyszkolonymi psami.
Nasz zespół jest jednym z nielicznych, który posiada certyfikat ONZ. Dysponuje całą gamą sprzętu do ratowania i szukania wszelkich oznak życia.
Póki co, jest walka z czasem, ponieważ wciąż jest nadzieja, że pod gruzami żyją zasypani ludzie i będzie można prowadzić skuteczną akcję.
Najważniejsza teraz, oprócz bezpośredniego ratowania życia, jest pomoc medyczna, rzeczowa i materialna dla poszkodowanych.
I ona dociera z całego świata!
W obliczu tak wielkiego nieszczęścia cały świat się łączy: rządy, organizacje pozarządowe, organizacje charytatywne, organizacje międzynarodowe,
czy pojedynczy obywatele z całego świata.
Wierzę, że pomoc będzie skuteczna i długofalowa, taka, która pomoże Haiti podźwignąć się ze skutków tego kataklizmu.
I mocno wierzę w to, że kiedyś na twarzach Haitańczyków powróci uśmiech……..







