Coraz częściej zamiast pisać o polityce, wolę dzielić się moimi wrażeniami z oglądania dobrego kina.
Zwłaszcza po ostatnich, nie boję się nazwać, szaleńczych wystąpieniach w zeszłym tygodniu niektórych polityków z opozycyjnego PIS.
Moim zdaniem, wszelkie granice zostały przekroczone. Słowa się zdewaluowały, a podłość sięgnęła szczytów. Zatem każde słowo komentarza jest stratą czasu.
Wracając do dobrego kina, to „smakoszy” ambitnego i trudnego kina, zachęcam, by wybrali się na najnowszy thriller psychologiczny Darrena Aronofsky’ego z wirtuozerską kreacją Natalie Portman, pt.: „Black swan”
Temat filmu jest jedynie kanwą, na której reżyser ukazuje, jak bardzo skomplikowana jest ludzka psychika, jak trudne jest zmierzenie się człowieka z jego własnym wnętrzem. Znamienne są słowa mistrza i mentora Niny- głównej bohaterki, który przygotowuje ją technicznie, ale przede wszystkim mentalnie do roli primabaleriny w premierowym spektaklu „Jeziora Łabędziego”, że:” jedyną osobą stojącą Ci na przeszkodzie jesteś Ty sama”.
Niezwykle skomplikowana ludzka psychika, czasami buntuje się przeciwko nam samym i zaczyna „żyć” własnym życiem.
Nina po dramatycznej konfrontacji samej z sobą, dla jednych widzów wygrywa, dla innych przegrywa życie.
Na tym właśnie polega magia kina, która sprawia, że kiedy zapalają się po seansie światła, jeszcze na długo, wdarty do naszej świadomości film, w niej pozostaje.







