„By zrozumieć ludzi trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią”
Gdzieś to kiedyś przeczytałam i szczerze mówiąc, mocno mnie zastanowił sens tych słów. Dlaczego autor tak uważa? Dlaczego tak bardzo wątpi w ludzką szczerość ?
Rozumiem, że jest to dość powszechne w pewnych środowiskach, choćby dyplomatów, czy polityków, gdzie tak do końca nie mówi się wszystkiego, nie do końca odkrywa karty, będąc związanym czy to protokołem, czy też uniknięciem wyrażania osobistych opinii.
Ale czy tak jest w tym naszym normalnym, codziennym życiu?
Myślę, że szczerość warunkowana jest wieloma czynnikami: cechami charakteru, etyką, zasadami, normami, naszym rozmówcą, sytuacją, stopniem zażyłości, nawet aktualnym stanem ducha.
Bywają rozmowy wprost, te bez barier i bywają te zakamuflowane, przepełnione symboliką i niedomówieniami. Uważam, że i te pierwsze i te drugie są równie potrzebne, by zbliżyć się do zrozumienia drugiego człowieka – bo według mnie tak naprawdę nigdy do końca nie można odkryć wnętrza drugiego człowieka. I dobrze, bo na tym polega nasza niepowtarzalność.







