Każdy z nas miał pewnie taki moment w życiu, że chciał cofnąć czas. „Jillian Westfield wyszła za mąż”, to książka o trzydziestoletniej Jillian, która ma dobrego męża i dwuletnią córeczkę. Wiedzie spokojne, ustabilizowane życie, zajmując się domem i wychowaniem dziecka. Mimo to, nie jest do końca szczęśliwa. Aż pewnego dnia, po przebudzeniu odkrywa, że cofnęła się w czasie o siedem lat i wciąż jest z Jacksonem, swoim poprzednim chłopakiem.
Za sprawą wędrówki w czasie, przed bohaterką pojawiła się szansa, by odmienić swoje życie.
Jaką podejmie decyzję i czy nie będzie żałować swojego wyboru? Czy uda jej się odmienić bieg przyszłości?
Myślę, że lektura tej książki jest ku swoistej przestrodze, że to co było lepiej niech pozostanie wspomnieniem, że na błędy popełnione w przeszłości nie ma jakiegoś cudownego leku, a przeznaczenie bywa tym, co nieuniknione.
Książka jest napisana lekkim piórem i dobrze się ją czyta. Zachęcam do jej lektury, choćby podczas zbliżającego się długiego majowego weekendu!







