Kiedyś usłyszałam pozornie proste i oczywiste, ale jakże wymowne stwierdzenie że: „cierpliwość i opanowanie pozwalają zachować odpowiednią perspektywę”.
Z grubsza tymi słowami, można by podsumować przekaz Pani Ewy Komorowskiej, wdowy po Stanisławie Komorowskim Wiceministrze Obrony Narodowej, zawarty w udzielonym przez nią w jednej ze stacji telewizyjnej, wywiadzie.
Niewątpliwie pokiereszowana, obita psychicznie, cierpiąca i jak sama powiedziała: „z lejem po bombie w sercu”, z wręcz dojmującym żalem po stracie męża, a jednak nie oskarżająca, nie oceniająca, bez żądzy zemsty, bez żądań natychmiastowego wyjaśnienia przyczyn katastrofy i ukarania winnych.
Pani Ewa, ta niezwykle ciepła kobieta, mówiła o swojej osobistej tragedii, ale także o zachowaniu cierpliwości w dochodzeniu do prawdy i przyczyn katastrofy. Nie kontestowała i nie oceniała dotychczasowe działania państwa, by ją ustalić. Bo Pani Ewa wie, jak każdy rozsądny człowiek, że aby wyjaśnić przyczyny lub przyczynę każdej katastrofy lotniczej, potrzeby jest czas, dużo czasu.
To tylko tyle i aż tyle. Żądania natychmiastowego wyjaśnienia, to tak jakby się złościć na to, że woda jest mokra.
Teoretycznie można, tylko po co?
Każde poganianie i żądania kogokolwiek czy jakichkolwiek gremiów o natychmiastowe wyjaśnienia przyczyn katastrofy, w tym choćby zespołu posłów PIS, właśnie przypomina żądania typu: „woda ma być sucha!”
Mam niestety przekonanie, niemal równe z pewnością, że ów zespół nie powstał, by ustalić przyczyny katastrofy i by wspierać rodziny ofiar katastrofy, a wyłącznie po to, by się nimi instrumentalnie posłużyć w rozgrywkach politycznych, żeby skrajnie podzielić Polaków.







