Od lat mam problem z książkami, które nie wciągają mnie po pierwszych przeczytanych stronach.
Z jednej strony zawsze łudzę się, że coś , ktoś, mnie jednak zaintryguje na następnych i jeśli zrezygnuję z jej czytania, to będę żałowała, że coś cennego dla ducha straciłam. Z drugiej zaś strony irytuje mnie, że tracę czas na „gniota”, a w tym czasie mogłabym przeczytać coś bardziej interesującego. A jednak zazwyczaj trzymam się zasady, że lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż żałować, że się nie spróbowało. W większości jednak przypadków, potwierdza się zasada, że jeśli książka od początku nie wciąga to zazwyczaj jest taka i do końca .
Niestety tak było również w przypadku „Historyka” Elizabeth Kostovy.
Być może pisarka miała ciekawy pomysł – niestety, na tym się skończyło. fabuła jest kompletnie pozbawiona barwności, przepełniona dłużyznami. Ma niezwykle rozwlekłe dialogi, przemyślenia oraz powtarzalność sytuacji . Książka nudzi, a sceny, które powinny straszyć, irytują ilością detalicznych opisów.
Mam wrażenie, że postacie prawie się od siebie nie różnią.
Książka nie jest ani straszna/ taki był zapewne cel autorki/, ani wciągająca. W pewnym sensie naszpikowana wiedzą, erudycją historyczną pisarki, ale niestety nieumiejętnie „sprzedana” czytelnikowi.
A więc czytać, czy nie czytać?
Czytać , jak najwięcej czytać!!!!!
Ale niekoniecznie „Historyka”……..







