Wiele światów?
Jestem świeżo po lekturze w Polityce artykułu Karola Jałochowskiego pt: „ Wszystkie światy Everetta”.
Muszę się przyznać do swojej ignorancji. Do wczoraj, nie wiedziałam nic, ani o nim, ani o jego fenomenalnej teorii wielu światów., tzw. teorii rozgałęziania się światów.
Jak czytamy w rzeczonym artykule: w teorii swej Everett twierdził, że wszystko, co może się zdarzyć, naprawdę się stanie. Teoria ta podważała ogólnie przyjmowane poglądy na prawdziwą naturę rzeczywistości.
Autor tegoż artykułu twierdzi: że dzisiejszy świat nauki przyznaje, że to możliwe….
W „wielu światach” Everetta na przykład śmierć po prostu się zdarza i nie należy się nią przesadnie przejmować. Potem żyje się dalej, tyle że gdzie indziej.
Fizyka to raczej nie moja „bajka”, ale jeśli dobrze zrozumiałam artykuł, to za jego życia świat naukowy fizyków twierdził, że rzeczywistość rozpada się na dwie rozłączne części – mikroskopową i makroskopową. Twierdzono, że cząstki, czy atomy przyjmują jednocześnie wszystkie dopuszczalne przez prawa fizyki wartości, aż do chwili, gdy dokonujemy pomiaru.
Jak pisze autor, w zadziwiający wtedy sposób przybierają jedną konkretną i jak się wydaje, przypadkową wartość. Badacz zyskuje niemal boski status: to on aktem obserwacji redukuje całą złożoność świata kwantowego do mierzalnej wartości. Kłopot w tym, że nikt nie wie, kiedy i jak zachodzi taka redukcja.
Everett miał odwagę się temu sprzeciwić: w jego teorii cały Wszechświat potraktował jako jeden ewoluujący, opisywany jedną funkcją układ. U Everetta obserwator niczego nie zakłóca i nie redukuje. Każdy stan superpozycji jest jednakowo realny, lecz zdarza się w innym, równoległym wszechświecie.
Kwantowy multiwszechświat jest jak rozgałęziające się w nieskończoność drzewo. Oznacza to między innymi, że i my, siedząc na takim drzewie, chcąc nie chcąc także się rozgałęziamy.
Fantasta naukowy? Fizyk marzyciel? A może odkrywca na miarę Kopernika?
Jakiż ten świat jest zachwycająco-intrygujący!
Kieruję dziś tę myśl do wszystkich wątpiących malkontentów.
Teoria Everetta jest co najmniej intrygująca. Niestety za jego życia, nikt ze świata nauki nie potraktował jej poważnie. Skazany na naukową banicję, zmarł w niesławie.







