Położyła się Dyzia na łące, przygląda się niebu błękitnemu i marzy……….
by ranki nie zaczynały się od afer, sensacji, powodzi , katastrof Airbusów
by dzień się kończył spełnieniem i nudą,
by ludzie się kochali i szanowali ,
by kryzys światowy zniknął tak szybko, jak się pojawił,
by spadł kurs franka,
by banki nas naprawdę kochały,
by politycy służyli, a nie „zarabiali”
a niektórzy z nich wskoczyli w bambosze i na bujany fotel……………
by zawiść, chamstwo, kłamstwo, nielojalność, bylejakość nie istniało
Leżałby sobie, jak leży, na tej murawie świeżej,
I uwierzcie –wcale jej się nie chce wstać!!!
Ale musi ……………..







