To przecież banał, ale jakże nieudolnie funkcjonujący, choćby w świecie internautów.
Mówiąc to, na myśl przychodzi mi ostanie „zamieszanie” w sieci z powodu „dziwnego” zachowania znanego dziennikarza, podczas programu publicystycznego w stacji TVN24, podsumowującego miniony rok.
Jeśli znany dziennikarz ma problem z płynną wypowiedzią, to z automatu ma przypiętą etykietę: pijany. Włącza się natychmiast ostracyzm: ocena- osąd- wyrok.
Profesjonalizm redaktora Miecugowa jest niepodważalny. Więc dlaczego z taką łatwością oceniono Go w kategoriach czarno-białych?
Dlaczego tak niewielu zastanowiło się, że może Jego „dziwne zachowanie” ma inną przyczynę?
Zapewne redaktor Miecugow nie potrzebuje współczucia z powodu walki z ciężką chorobą i gdyby wiedział, że zażycie antydepresantów będzie miało tak bardzo uboczne skutki, pewnie nigdy by sobie na tak nieprofesjonalne zachowanie w pracy nie pozwolił.
Tylko, że oprócz tego, że jest dziennikarzem, profesjonalistą, jest zwyczajnym człowiekiem ze słabościami i ułomnościami.
Dlaczego tak trudno nam to zaakceptować i wyrwać się z klinczu myślenia w kategoriach czarno-białych?







