Zastanawia mnie, jakie pokłady pogardy drzemią w każdym człowieku?
Słuchacze i obserwatorzy codziennych informacji w mediach, mieli wątpliwą okazję usłyszeć nagrania rozmowy klienta jednego z banków z pracownikiem tego banku, zajmującym się windykacją długów.
Klient, który znalazł się w trudnej sytuacji życiowej, zwrócił się do rzeczonego banku z prośbą o renegocjowanie warunków spłaty kredytu. Zaproponował zawarcie ugody, w której spłacałby dług w mniejszych ratach.
I co otrzymał w zamian?
Nie dość, że nie doczekał się odpowiedzi z banku, to nękano go serią skandalicznych, grubiańskich i pełnych pogardy telefonami od windykatora.
Usłyszał między innymi że: „ jest nieudolny, śmieszny, że mając 50 lat na niczym się nie zna, że próbuje zgrywać cwaniaka, a bank jest wyżej od niego i że cwaniactwo wyjdzie mu bokiem”, etc.
Panie windykatorze. Mówi się, że nikt z nas nie zna dnia, ani godziny.
Nigdy nie wiadomo co nas w życiu czeka. Dziś jesteś dumnym, pełnym pogardy do człowieka, nadgorliwym pracownikiem banku.
Jutro możesz być bankrutem po drugiej stronie linii telefonicznej, o ile stać cię będzie na rachunki za telefon!
I warto przy takiej okazji przypominać słowa genialnego G.G Marqueza który mawia:
„Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł”.







