Surfując w sieci, a będąc w refleksyjno-nostalgicznym nastroju, na kilka dni przed Świętem Zmarłych, natknęłam się na jakże piękną refleksję o życiu i sukcesie Ralph’a Waldo Emersona, XIX –wiecznego, amerykańskiego poety eseisty i filozofa.
Właściwie, to zamknął w tym podsumowaniu , niejako klamrą, spełnienie większości naszych pragnień. Jeśli zrobimy sobie u kresu życia taki bilans, w którym znajdzie się to wszystko, to będzie znaczyło, że spełniliśmy się, dobrze wykorzystując ten dany nam cud, jakim jest życie.
A oto jego refleksja:
-Śmiać się często i mocno kochać.
-Zdobyć szacunek ludzi inteligentnych i przywiązanie dzieci.
-Zasłużyć na uznanie uczciwych krytyków i znieść zdradę fałszywych przyjaciół.
-Cieszyć się pięknem.
-Znajdować w innych to, co najlepsze.
-Dawać siebie, nie oczekując nawet przez chwilę zapłaty.
– Uczynić świat trochę lepszym, zostawiając po sobie zdrowe dziecko, uratowaną duszę, kawałek wyplewionego ogrodu, czy poprawę warunków społecznych
– Bawić się oraz śmiać z entuzjazmem i śpiewać z zachwytu przez całe życie;
-Wiedzieć, że choć jeden człowiek mógł zaczerpnąć głębszego oddechu, bo żyliśmy.
Chciałabym myśleć, że wszyscy Ci , których groby odwiedzę w najbliższą niedzielę, byli spełnieni.







