Cyceron powiedział że: „pokój nawet niesprawiedliwy jest pożyteczniejszy, niż najsprawiedliwsza wojna”.
Od wypowiedzenia tych słów minęły wieki i jak się okazało są wciąż uniwersalne.
Bo kiedy rozlewa się ludzka krew, żadna wojna, rewolucja, czy przewrót w „dobrej sprawie”, nie są tego warte.
Naturalnie, że mam świadomość pewnej naiwności i wiary w świat idealny, bez wojen i przewrotów, ale wciąż stoję na stanowisku, że wartość ludzkiego życia nie ma swojej ceny.
Dziś wysoką cenę za zmiany, za chęć życia w lepszych ustrojach, warunkach płaci Północna Afryka. /Tunezja, Egipt, Libia/. Największą w ostatnich dniach Libia.
Za przewroty, rewolucje płaci zawsze pojedynczy człowiek, który gubi się w „masie” ofiar wojny. A jeśli dodatkowo jest to wojna domowa, to dramat jest niewyobrażalny.
Teraz przed politykami tego świata, ważna jest taka aktywność, by w żadnej mierze nie dopuścić do większego rozlewu bratobójczej krwi w Libii.
Ale niestety okoliczności i przebieg zamieszek w Libii wskazują, że może dojść w tym kraju do podziału na zwolenników reżimu Kaddafiego i na opozycję. Taki podział doprowadzi niechybnie do wojny domowej.
To co się rozpoczęło, nie jest już do zatrzymania. Teraz ważne jest, by przez tę „rewolucję” Libia przeszła płacąc jak najmniejszą cenę.
Świat reaguje i włączył się wspierając Libijczyków i zdecydowanie potępiając brutalne represje reżimu Kaddafiego.
I to, mimo rozgrywającej się tam tragedii, wnosi powiew optymizmu, że Libijczycy nie są pozostawieni sami sobie.







