Pewnie każdy z nas, choć raz przeżył uczucie pustki i strasznego żalu po przeczytaniu wspaniałej książki.
Takiej, którą czyta się jednym tchnieniem, z wypiekami na twarzy, ślizgając wzrokiem po wyrazach, by chłonąć kolejne zdania z kolejnych stron.
I mitem jest, że takie emocje przy czytaniu książki, przytrafiają się wyłącznie dzieciakom. To niezwykłe uczucie smakowania i przeżywanie słowa pisanego, nie zna wieku.
Właśnie doznaję owego uczucia żalu, że skończyłam wczoraj czytać książkę znanego współczesnego amerykańskiego pisarza Dean’a Koontza pt: „Wielkie małe życie wspomnienia o radosnym psie”.
Uważam, że każdy kto kocha psy i ma psa, powinien ją przeczytać. I zapewniam, nie jest to poradnik dla właścicieli psów.
To książka nie tylko o wielkiej miłości do psiego przyjaciela, ale przede wszystkim o innym jego postrzeganiu. Udowadnia w niej, że psy są o wiele bardziej inteligentne, niż sądzi większość ludzi. Książka ta jest przepełniona miłością do suczki golden retriverki Trixi, która wiedziała wszystko o radości życia, cierpliwości, sile uczuć i spokoju ducha.
Opisując historię wspólnego życia z Trixie, Dean Koontz opisuje zmieniającego się siebie, opisuje rozwijanie się własnej osobowości, percepcji. Przedstawia to, czego nauczył się dzięki cudownej, ciepłej golden retriverce, to, co ona mu pokazała, a czego on sam wcześniej nie dostrzegał.
Niezwykła opowieść należąca do gatunku tych, które trudno postawić na półce biblioteki i pozwolić, by okrył je kurz. To książka do której trzeba wracać, opowiadać o niej najbliższym, czytać fragmenty, cieszyć się nią i przy niej płakać.
Przez kilkanaście godzin uczestniczyłam w niezwykłej duchowej uczcie.







