Obiecałam sobie, że nie napiszę słowa komentarza o krzyżu pod Pałacem Prezydenckim, bo informacji o nim jest i tak nadto w mediach, że wystarczy.
Tyle już powiedziano i wciąż trwają na ten temat dyskusje: polityków, socjologów, Kościoła, urzędników, czy dziennikarzy. Dlatego uważałam, że właściwie wszystko w tej kwestii stwierdzono.
Dzisiaj odpuszczam sobie i postanowiłam jednak zabrać głos w sprawie.
Ta zgoła fanatyczna walka o krzyż, bezdyskusyjnie obnaża, jak cynicznie i instrumentalnie ci ludzie są wykorzystywani w rozgrywkach politycznych prezesa i PIS-u.
Najsmutniejsze w tym jest to, że fanatyzm i zacietrzewienie w jego obronie, zupełnie przysłoniły ideę dla której ten krzyż został tam postawiony. Gołym okiem widać, że to nie walka o pamięć dla ofiar katastrofy, a niemal walka „na śmierć i życie” o pokazanie Polsce, jak się sromotnie pomyliła i wybrała Bronisława Komorowskiego na Prezydenta, zamiast jedynie słusznego J.K !
Sam JK robi wszystko, by pamięć o jego bracie i katastrofie się zdewaluowała …….
Nie pierwszy raz strzela sobie w kolano!







