Izabela Larisz w swoim wywodzie filozoficznym : „O istocie rozmowy” napisała czym jest rozmowa i czym jest ze swej istoty
cyt:
„Podskórnie mniemamy, iż jest ona specyficznym rodzajem wymiany treści intelektualnych ale zarazem aktem ujawniającym nasz sposób myślenia, w którym zawiera się cały potencjał emocjonalnego, a więc subiektywnego stosunku autora wypowiedzi do wypowiadanego przezeń sensu.
Rozmowa jest przeto wyjątkową kategorią aktywności myślenia, zaś u jej źródeł tkwi specyficzny rodzaj intelektualnego ekshibicjonizmu. Rozmawiając bowiem, demaskujemy samych siebie, jest to jakiś bliżej nieklasyfikowalny akt odwagi, bo przecież rozmawiając podejmujemy decyzję o uczestnictwie w czymś rozstrzygającym.(”…)
(…) Rozmawiać bowiem znaczy poszukiwać wspólnego mianownika myśli, którym jest sens. Ten sens można rozumień jako interes, w którego imieniu toczy się dyskusja i nie jest ona powodowana w interesie moim jako uczestnika rozmowy, ani tym bardziej w interesie mego interlokutora lecz w interesie obiektywnym — w interesie wartości wyższych: prawdy, dobra, piękna. W ten sposób odkryliśmy istotę rozmowy, subiektywnej i obiektywnej zarazem.
Dalej, autorka wskazuje, że „rozmowa jest specyficznym aktem rezygnacji, jakiegoś zawieszenia „ja” rozmawiającego z zawieszonym „ja” interlokutora. Celem rozmowy jest consensus — rezultat wymiany myśli mających dotknąć wartości rozmowy, przy zachowaniu pełnej autonomii myślenia dyskutujących. Czym jest bowiem rozmowa, jeśli nie otwarciem na argumenty innego, a w ostatecznym rozrachunku konstruowaniem sensów. Taka wydaje się być sztuka rozmowy”.
Tyle teorii.
A jak jest współcześnie z kondycją naszych rozmów?
Jak rozmawiamy ze sobą?
Jak rozmawiają ze sobą konkurenci polityczni?
Codziennie włączamy telewizor, radio, słuchamy, oglądamy i niestety mam wrażenie, że ze sztuki rozmowy pozostało jedynie gadanie, którego głównym celem jest chęć potwierdzenia swej racji często poza argumentami, by ostatecznie narzucić swoją rację naszemu rozmówcy.







